Wojtek Więckowski, gitarowa ekstrema.

Wojtek Więckowski, gitarowa ekstrema

IMG_1519-150x150

Od pierwszych chwil po wyprodukowaniu T.Burton Lap Steel Elisabeth budziła powszechne, żywe zainteresowanie. Przetestowanie tego instrumentu chcieliśmy powierzyć najbardziej odpowiedniej osobie napotykając w wyborze muzyka na trzy istotne trudności. Niewielka popularność techniki slide, mizerny stan liczebny osób potrafiących posłużyć się gitarą Lap Steel (hawajską) były dla nas do przeskoczenia. Pomogła dobra znajomość środowiska gitarzystów oraz zagraniczne kontakty. Problemem najważniejszym było dopasowanie stylistyczne Elisabeth i muzyka. To, mówiąc oględnie, dość nietypowa gitara ,w poszukiwaniach naszych skupiliśmy się zatem na równie nietypowych gitarzystach.

8-150x150

T.Burton Lap Steel Elisabeth, gitara ekstremalna

Wciąż wahając się i przemierzając w realu i wirtualnie kraj i zagranicę wybraliśmy finalnie gitarowego ekstremistę

Wojtka Więckowskiego

gitarzystę i malarza choć nie tylko. Poza malarstwem i muzyką pociąga go też teatr, film, ruch, słowo oraz sytuacje performatywne, w które angażował się we Francji i Niemczech.

Wśród najważniejszych artystycznych i muzycznych doświadczeń swojego życia Wojtek Więckowski umieszcza półroczny pobyt w Stanach. W Teksasie w różnych klubach, z całą masą różnych ludzi grał wszystkie możliwe odmiany bluesa, country czy folka.

W Houston

największym mieście stanu Teksas, dowiedział się, że są takie miejsca na świecie, gdzie gra na instrumencie jest tak popularna jak u nas np. granie w piłkę nożną. Że są miejsca, w których, żeby zwrócić na siebie uwagę, trzeba pokazać coś naprawdę ekstra. Że, będąc tam otoczonym ludźmi całkiem nieźle grającymi, nie sposób markować, udawać, iść na skróty.

12139968_10208189591842058_3438381731450095942_o-1024x750

Grał codziennie mieszkał zaś w artystycznym lofcie stając się tym samym członkiem jego specyficznej społeczności. Przebywanie w inspirującym środowisku intelektualnego cyklonu, a jednocześnie wśród ludzi z prostotą i ufnością gotowych świadczyć bezinteresowną pomoc jest czymś, czego możemy mu zazdrościć oraz tym, co ukształtowało Wojtka Więckowskiego rozumienie świata i podejście do sposobu rozwiązywania życiowych i artystycznych problemów.

Drugim z doświadczeń Wojtka Więckowskiego był dwuletni

Epizod berliński

Berlin, artystyczna stolica współczesnej Europy, miasto, w którym wydaje się mieszkać więcej artystów niż osób mogących stanowić publiczność gotowych konsumować ich sztukę. Bardzo zżył się z tym miastem, przemierzał je, jak to on, swoimi własnymi ścieżkami eksplorując je po nocach. Nawet, jak wspomina, chodząc tunelami u-bahnu! Przesiąkł jego energią.

W dzielnicy Neukoelln, centrum berlińskiej awangardy, prowadził własną galerię o dużo mówiącej nazwie „Abstrosphere” w której grał koncerty, pracował i wystawiał swoje obrazy. Było to miejsce spotkań twórców z całego świata. Inspirujące były liczne spotkania z artystami, którzy już znaleźli swój własny język wypowiedzi artystycznej a także z tymi dopiero go poszukującymi.

12107194_10208189590722030_5396927968377236388_n

W Berlinie rzadko słuchał gitarzystów, częściej przyglądał się pilnie awangardowym, elektro-analogowym solowym twórcom którzy zjeżdżali tu z całego świata.

Fingerstyle, granie bluesa

znużyły go przez formalne i harmoniczne naddefiniowanie muzyki. Zaczął poszukiwać bardziej przekonujących środków wyrazu. Ciągle zachowując fascynację bluesem i amerykańską muzyką folk rozszerzył ją zabiegami jakimi potraktował ją Bill Frisell.

To bardzo istotna dla Wojtka Więckowskiego postać, to Frisell zainicjował jego przemianę. U Frisella wyczuwa się klimat amerykańskiego tradycyjnego folka ale jednak potraktowanego jazzowo, ambientowo, inaczej, szerzej, instrumentalnie. Zainspirowany tym muzykiem zaczął poszukiwać Więckowski, muzyczny erudyta, także w innej, niegitarowej tradycji waloru świeżości. Znalazł istotne dla siebie wartości w dziełach wielkich burzycieli klasycznego porządku. Jest bowiem w muzyce Więckowskiego sięganie po

XX wieczne odkrycia atonalności

Schönberga, Ives’a i Varèse’a czy wprowadzone do muzyki przez Schaeffera i Stockhausena brzmienia natury elektronicznej, w jego formach z kolei nie brak wpływów minimalizmu Rileya. Spotkałem też osoby dostrzegające prapolskie, chłopskie, chopinowskie rubato w jego podejściu do rytmu (!). Tak czy owak Wojtek Więckowski daje się poznać jako muzyk zanurzony w tradycji nie tylko bluesa, country czy folka. Sięga dalej.

elisabeth_gitarzysta

T.Burton Lap Steel Elisabeth została Gitarą Miesiąca Października 2015 Magazynu Gitarzysta.

Więckowski zwykł mawiać o swojej twórczości

że jest to „muzyka abstrakcyjna i malarstwo improwizowane”.

Rzeczywiście, w malarstwie Wojtka Więckowskiego nie znajdziesz wziętych z natury, oczywistych kształtów i form. Jako malarz, posługując się dostępnymi malarzowi środkami wyrazu, eksperymentuje z nimi posługując się bardziej intuicją, niż jakimś z góry założonym planem. Dając się ponieść uruchomionemu przez siebie procesowi oddaje inicjatywę rozlewającej się farbie lecz przejmuje ją w odpowiednim momencie, żeby osiągnąć cel – dzieło w pełni zgodne jego zamiarem i wolą.

Podobnie tworząc muzykę chętnie ulega nieoczekiwanie pojawiającej się alikwocie, przydźwiękowi lub brzmieniu deformującemu się w nieoczekiwany dla niego sposób. Wie jak zareagować, żeby w odpowiednim momencie narastającą ciszę bądź lawinę dźwięków okiełznać i ostatecznie doprowadzić do stanu pozostającego w pełnej zgodzie z jego, Wojtka Więckowskiego wizją.

Trudno jest tylko mówić o muzyce, najlepiej zatem będzie jeśli po prostu obejrzysz jedną z jego kreacji.

A gdzie Więckowski szuka pomysłów dla swojej sztuki?

„Najbardziej inspirują mnie niedookreślone kształty, formy, harmonie, melodie, tempa czy podziały metryczne. Obcując dużo z naturą, słuchając trzeszczących na mrozie drzew czy ich szumu, kiedy kołyszą się na wietrze, często po powrocie ze spaceru wpadam prosto do studia i zaczynam nagrywać. Taki trzaskający i szumiący sosnowy las z często niezapowiedzianymi huknięciem sowy czy rykiem jelenia naprawdę brzmi dla mnie jak orkiestra dyrygowana przez Mortona Feldmana albo Johna Cage’a w półtoragodzinnym minimalistycznym arcydziele. Najpiękniejsza w tym wszystkim jest nieprzewidywalność i nieoczywistość. A wszystko odbywa się naturalnie i bez siłowania się. Tak jak w wu-wei. Tak staram się grać.”

I na koniec słów parę Więckowskiego o gitarze

T.Burton Lap Steel „Elisabeth”

„Gitara jest wspaniała! Prawdziwe wyzwanie. Mnóstwo różnych elementów, którymi można się sonorystycznie zabawić. Do tego to jest lap steep, więc skłania do jeszcze większej kreatywności. Wszystkie te metalowe elementy, które rezonują dają niezwykły efekt. Oczywiście trochę jak dobro, ale jednak inaczej.

Zdecydowanie polecam opcję podłączenia gitary zarówno z jacka jak i mikrofonu.

Myślę, że dodatkowe piezo w pudle byłoby ciekawym upgradem. Sama w sobie i podłączona do akustycznego combo brzmiała naprawdę dobrze. Wygląda znakomicie i spokojnie może być używana jako instrument do nagrywania czy używania na scenie, nie tylko jak niektórym może się zdawać jako gadżet czy zabawka.”

Wprawdzie pomysłów nam nie brakuje ale ten traktujemy nad wyraz poważnie. Już pracujemy nad kolejnymi modelami gitar ekstremalnych T.Burton, wśród nich z całą pewnością znajdzie się wersja Elisabeth wyposażona w pickup mikrofonowy.

Niech zakończą ten krótki tekst efektowne próbki technik i brzmień Wojtka Więckowskiego zrealizowane na tym instrumencie.

Poinformuj o wydarzeniu

Dodaj swoją muzykę

Promuj się

Odkryj nowych artystów