Cochise – pierwsze kroki w stronę muzycznego świata ..

Cochise – pierwsze kroki w stronę muzycznego świata.

fot cochise

Słuchając Was, czytając Wasze teksty i widząc indiańską nazwę zespołu można stwierdzić, że w dużej mierze skupiacie się na poszukiwaniu wolności, czegoś co w dzisiejszych czasach dla wielu jest ciężko osiągalne.

Czym dla Was jest wolność? W czym i gdzie ją znajdujecie?

Wojtek (gitarzysta): Wolność to przede wszystkim możliwość podejmowania samodzielnych decyzji. To bardzo trudne ponieważ otaczający nas świat stawia nam wiele ograniczeń. Jedne są ok, inne mniej. Chodzi o to, by te drugie nie zdominowały naszego życia. Tak, by móc się nim cieszyć i oddychać pełną piersią. Staramy się szukać wolności w każdym aspekcie naszego życia. Jako zespół dbamy o to, by o naszej „karierze” decydowały tylko 4 osoby. Jak dotąd udaje nam się to i sami dokonujemy wyborów. Nie zawsze są one trafne, ale są nasze i to jest dla nas najważniejsze.

Gdzie szukacie inspiracji?

Wojtek: Wszędzie. Naprawdę nie potrafię wymienić konkretnych rzeczy. Wszystko może być inspiracją.

Nie korci Was by stworzyć płytę po polsku, a przynajmniej jej część?

Wojtek: Jeżeli polskie słowa pasowałyby do muzyki, którą właśnie tworzymy, to jak najbardziej możliwy jest taki zestaw. Mamy całkiem sporo utworów z polskimi tekstami. Nie mamy zasady „nie śpiewamy po polsku”. Zawsze staramy się, by słowa pasowały do muzyki i tak jakoś wychodzi, że to angielski lepiej sprawdza się w naszym przypadku. Choć to tylko nasze zdanie 

Pisanie polskich tekstów byłoby trudniejsze? W angielskim łatwiej wyśpiewać frazy, połączyć słowa i nadać im podwójne znaczenie? Czy chcieliście być od razu bardziej ”międzynarodowi”?

Wojtek: Tak jak mówiłem wcześniej nie kryje się za tym nic poza tym, że w dużej większości przypadków uważamy, że angielski lepiej „siedzi” w naszej muzyce. Nie ma to nic wspólnego z chęcią robienia międzynarodowej kariery. Co do pisania tekstów, Paweł zawsze podkreśla, że łatwiej mu się pisze po angielsku, łatwiej mu wyrazić swoje emocje. Niewykluczone, że w przyszłości powstaną jakieś polskie liryki.

Czy myśleliście kiedykolwiek o zmianie gatunku muzycznego? O dodatku np. folku czy jazzu?

Wojtek: Nie, nigdy  Jeżeli chodzi o dodatki to muszą one wyjść naturalnie. Nic na siłę. Jeżeli stwierdzimy, że do któregoś numeru będzie pasować coś folkowego to pewnie to zrobimy, nie ma problemu.

Pytanie do Pawła: Z kim chciałbyś zaśpiewać w duecie?
Paweł: Katarzyna Nosowska, Eddie Vedder i Chris Cornell.

Wasze ideały piosenek, które powstały?
Wojtek: Lista jest tak długa, że nikt jej nie będzie w stanie przeczytać 

Czy czujecie stres, trochę strachu wychodząc na scenę? Przejmujecie się tym, jak może odebrać Was widownia czy po prostu wychodzicie i robicie swoje tak, by wyjść dobrze samym przed sobą?

Wojtek: Strachem bym tego nie nazwał. To raczej rodzaj pozytywnej tremy. Oczywiście staramy się robić swoje, ale reakcja publiczności jest najważniejsza. W końcu to dla nich gramy. To oni powinni się dobrze bawić. Dlatego zawsze staramy się dawać z siebie wszystko.

Waszym zdaniem jaki rodzaj muzyki jest najbardziej popularny w Polsce? Jakich zespołów brakuje na naszym rynku?

Wojtek: Z tego co się orientuję to disco polo i hip hop. Ludzie lubią też piosenki dla jaj, np. Bracia Figo Fagot. Ja oczywiście powiem, że brakuje mi dobrych rockowych zespołów. Na szczęście lukę wypełniają zagraniczne kapele.

Jakie były Wasze początki? Co spowodowało, że zaczęliście grać, śpiewać i myśleć o tym na poważnie?

Wojtek: Nasze początki, jak większości amatorskich muzyków, to fascynacja muzyką naszych idoli. Z czasem fascynacja przerodziła się w chęć naśladowania, a jeszcze później w chęć tworzenia własnych rzeczy. Tak to wyglądało u nas, ale myślę, że w większości zespołów tak to właśnie jest.

Czy ciężko było zaczynać w Białymstoku? Czy znacie i chcielibyście polecić naszym czytelnikom inne zespoły powstałe w rodzimym mieście?

Wojtek: Myślę że nie ma to większego znaczenia, czy zaczynaliśmy (i nadal działamy) w Białymstoku czy w innym miejscu w Polsce. Dla nas najważniejsze było to, że po wielu przygodach w różnych składach udało nam się spotkać i zacząć tworzyć razem muzykę i założyć Cochise. Naprawdę nie jest łatwo znaleźć czterech ludzi, którzy myślą podobnie o graniu w zespole, chcą się temu poświęcić i razem grać. Nam się to udało i myślę, że to jest nasz największy sukces. Co do innych białostockich kapel to zdecydowanie polecam, np. Polska B, Stay Away, Bright Ophidia, The Frosts.

Jak wspominacie Wasz pierwszy występ?

Wojtek: Bardzo wesoło  Graliśmy na przeglądzie białostockich kapel i udało nam się wygrać nasz dzień. W nagrodę zagraliśmy przed Kultem i kilkoma innymi kapelami. Wiele godzin świętowaliśmy ten sukces 

Rady dla początkujących zespołów?

Wojtek: Grać!!! Nie poddawać się. Robić swoje i wierzyć w siebie.

Gdyby nie muzyka to jakie byłby Wasze plany B?

Wojtek: Gdyby nie muzyka robilibyśmy po prostu to co robimy zawodowo na co dzień. Każdy z nas ma pracę, a muzyka jest zajebistym dodatkiem. Bardzo ważną częścią życia każdego z nas. Dlatego tak istotne jest, by tego nie stracić. Nie stracić tej wspaniałej odskoczni od rzeczywistości, codzienności.

Czy szykuje się coś nowego? (płyta, nowe utwory)
Wojtek: 2 października ukaże się nasza czwarta płyta „The Sun also rises for Unicorns”. Całość jest już nagrana i obecnie znajduje się w fazie miksu.

Publikacje przygotowała Anna Stypułkowska

Poinformuj o wydarzeniu

Dodaj swoją muzykę

Promuj się

Odkryj nowych artystów